Góry dla początkujących: 5 szczytów w Beskidzie Śląskim na start

Dlaczego Beskid Śląski to dobry wybór dla tych, którzy dopiero zaczynają przygodę z górami? Bo punkty wypadowe są naprawdę nieźle skomunikowane, szczyty oferują wspaniałe widoki przy stosunkowo niewielkiej sumie przewyższeń i… co kawałek czeka na strudzonych wędrowców przytulne schronisko! Prezentujemy 5 szlaków, które idealnie nadają się dla początkujących górołazów, zwłaszcza jeśli akurat trafią w okolice Bielska-Białej, Wisły czy Ustronia.

Czego dowiesz się z tego wpisu?

  • Które szczyty Beskidu Śląskiego warto zdobyć?
  • Dlaczego Beskid Śląski to dobry kierunek dla początkujących?
  • Na które szczyty Beskidu Śląskiego można wjechać kolejką?
  • Co można zobaczyć ze Skrzycznego?

W skrócie

Zaczynasz przygodę z górami? Zacznij od Beskidu Śląskiego! Na Szyndzielni, Klimczoku, Równicy, Soszowie czy Skrzycznem czekają na Ciebie piękne widoki i komfortowe schroniska. Szlaki w Beskidzie Śląskim mają różny poziom trudności, więc każdy znajdzie coś dla siebie.

Dębowiec

To szczyt dla absolutnie początkujących lub tych, którzy chcieliby zasmakować górskiego klimatu, ale zdrowie im na to nie pozwala. Wspiąć się na Dębowiec można z dwóch punktów Bielska-Białej, dojeżdżając wygodnie autobusem lub własnym samochodem pod samo wejście na szlak. Przejście obu szlaków – czerwonego albo niebieskiego – zajmuje nie więcej niż pół godziny. Na szczycie czeka za to schronisko z ciepłymi i zimnymi przekąskami, łąka z panoramą miasta, a dla najmłodszych plac zabaw. Od paru lat funkcjonuje też kolejka linowa, z której zimą korzystają narciarze.

Szyndzielnia

Szyndzielnia to chyba ulubiony szczyt większości bielszczan, więc może i Ty spróbujesz się z nią zmierzyć? Wierzchołek znajduje się na wysokości 1028 m. n.p.m. i prowadzi nań kilka ciekawych tras. Żółtodziobom z czystym sumieniem możemy polecić szlak czerwony, czyli nartostradę. To w większości szeroka, wygodna górska droga, prowadząca w pobliżu licznych punktów widokowych. Przejście nią do schroniska, wybudowanego ponad 120 lat temu, zajmuje około 2 godzin. Dłużej niż innymi drogami, ale komfortowo i bez niespodziewanych stromych podejść ani kłopotliwych przepraw przez przeszkody terenowe.
Choćby raz w życiu polecamy też przejechać się kolejką, bo naprawdę jest na co popatrzeć, szybując nad ziemią w przeszklonym wagoniku.

Z Szyndzielni można powędrować dalej na Klimczok (1117 m n.p.m.) i zejść do Bielska, Mesznej lub Szczyrku albo na Błatnią (917 m n.p.m.), a stamtąd z powrotem do Bielska przez Dolinę Wapienicy, jeden z nielicznych w Europie obszarów chronionych, znajdujących się na terenie dużego miasta.

Równica

Niech Cię nazwa nie zmyli – Równica wcale nie jest taka równa. Choć mierzy tylko 885 m n.p.m., to podejście na nią czerwonym szlakiem od strony Ustronia może przyprawić o zawrót głowy i zadyszkę. Dla leniwych istnieje alternatywa w postaci wjazdu asfaltem. Wytrwałym piechurom obiecujemy jednak, że ich trud zostanie wynagrodzony: spod historycznego schroniska na Równicy rozpościera się wspaniała panorama Beskidu Śląskiego, a duża, wypłaszczona polana to świetne miejsce do odpoczynku.

Na Równicy spotykają się liczne szlaki, co sprawia, że jest ona świetnym punktem startowym dla dłuższych wypraw. Zwłaszcza, że to (patrząc od zachodu) także pierwszy szczyt na liczącym prawie 500 km Głównym Szlaku Beskidzkim.

Soszów Wielki

Jesteś w Wiśle? W takim razie musisz wdrapać się na Soszów Wielki (nie taki w rzeczywistości wielki, bo mierzący jedynie 886 m n.p.m.)! Masz do wyboru niezbyt trudne szlaki niebieski i zielony, o porównywalnej długości ok. 2 godzin. Schronisko pod szczytem zaskoczy Cię prawdziwie górskim, kameralnym klimatem, a jego drewniane ściany dadzą upragniony cień w upalny dzień. A jeśli będziesz chciał zatrzymać się na dłużej, w pobliżu znajdziesz agroturystykę i dwie całkiem przyzwoite restauracje. Nic dziwnego, że Soszów ma mocno rozbudowaną infrastrukturę – zimą na jego zboczach szaleją narciarze. W niczym jednak nie odbiera to uroku prowadzącym przez niego trasom, w tym także wspomnianemu już wcześniej GSB!

Skrzyczne

Szlak na najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego może i nie jest najłatwiejszy, ale wstyd byłoby go pominąć w tym zestawieniu. I wstyd choć raz w życiu Skrzycznego nie zdobyć, będąc w okolicy. Nawet jeśli miałoby się wjechać tam kolejką…

Z centrum Szczyrku, turystycznego miasteczka położonego u stóp Skrzycznego, można obrócić na szczyt i z powrotem w 4 godziny niebieskim szlakiem. To najkrótsza trasa, ale prowadzi w większości pod koleją krzesełkową, a to oznacza sporą sumę przewyższeń. Znacznie łatwiejsza jest droga z Przełęczy Salmopolskiej przez Malinowską Skałę. Trzeba na nią liczyć 3 godziny w jedną stronę, ale oprócz początkowego etapu, gdzie prowadzi dość stromo w górę pod szczyt Malinów, jest stosunkowo łagodna. Od Malinowskiej Skały leci odkrytą granią, więc o zmęczeniu można łatwo zapomnieć przy podziwianiu naprawdę wspaniałych widoków. Na samym szczycie Skrzycznego, oprócz schroniska (z basenem dla dzieci, ścianką wspinaczkową i innymi bajerami dla tych, którzy zostają tu na dłużej), stoi wieża widokowa. Przy dobrej pogodzie widać stąd nie tylko całą panoramę Beskidu Śląskiego i Żywieckiego, ale również Tatry, a na zachodzie masyw Sudetów.

Beskid Śląski to najliczniej zamieszkałe i najlepiej zagospodarowane turystycznie ze wszystkich beskidzkich pasm. I choć nie wszyscy lubią tłumy na szlakach i schroniska za każdym drzewem, to nie ma co ukrywać: dla początkujących górołazów, również tych najmłodszych, to najlepsze i najbezpieczniejsze rozwiązanie. Wybierając się na wędrówkę w te i inne rejony gór, nie zapomnij o dobrym przygotowaniu! Wszystko, co potrzebne, znajdziesz na sklepiguana.pl!

Źródło zdjęć: pixabay.com, shutterstock.com