Motywacja do ćwiczeń nie jest żadną magiczną mocą, która spływa na nas z nieba i sprawia, że nagle zaczyna nam się chcieć. To raczej siła nawyku i żelaznej samodyscypliny. Trzeba ją wypracować, każdego dnia zmuszając się do treningu – aż do momentu, gdy aktywność stanie się stałym punktem codziennego planu zajęć. W dzisiejszym wpisie podsuwamy kilka patentów na to, jak zmotywować się do ruchu i wytrwać w sportowych postanowieniach. Bo na pewno jakieś masz, prawda?
Czego dowiesz się z tego wpisu?
- Jak zmotywować się do ćwiczeń?
- Co zrobić, aby zmusić się do treningu?
- Jak wytrwać w sportowych postanowieniach?
W skrócie
W zmobilizowaniu się do ćwiczeń pomaga sformułowanie konkretnego celu. Ważne, aby nie podnosić poprzeczki zbyt wysoko i nie obiecywać sobie rzeczy ekstremalnie trudnych do zrealizowania, takich jak przebiegnięcie półmaratonu, jeśli nigdy wcześniej nie biegało się na poważnie. Warto również znaleźć aktywność, którą się lubi, a także regularnie monitorować postępy i rezultaty. Motywację do ćwiczeń zwiększają również zakupy (nowy strój to świetna zachęta do treningu!) oraz nagradzanie się za efekty.
Motywacja do ćwiczeń – przede wszystkim zastanów się, po co to robisz
Najczęstszym powodem, dla którego zaczynamy ćwiczyć, jest chęć poprawy swojego wyglądu. Chcemy mieć zgrabną sylwetkę, aby móc bez skrępowania pokazać się w bikini, albo pokaźną muskulaturę, która wzbudzi podziw znajomych. Nie ma w tym nic złego – w końcu każdy dba o to, aby wyglądać dobrze i dobrze czuć się w swoim ciele. Czy jednak na pewno to najsilniejsza motywacja? Przyznaj – z pewnością wiele razy odpuściłeś trening, mówiąc sobie „aaa dobra, jeszcze nie jestem ze mną tak źle” albo „przecież kochanego ciałka nigdy nie za wiele”.
Jeśli chcesz wytrwać w swoich sportowych postanowieniach, musisz spojrzeć na sprawę ćwiczeń z innej strony – traktuj trening nie jako sposób na fantastyczną sylwetkę, ale jako podstawę utrzymania… sprawności. Dwa lata temu WHO przygotowało nową piramidę zdrowia, u jej fundamentów umieszczając aktywność fizyczną. Bez regularnego zażywania odpowiedniej porcji ruchu ciało człowieka po prostu się psuje – dokładnie tak samo, jak maszyna, której brakuje naoliwienia.
Konsekwencje przesiadywania na kanapie są poważne i nadprogramowe kilogramy czy zadyszka po wejściu na trzecie piętro to zaledwie początek listy kłopotów. Znajdują się na niej takie schorzenia, jak cukrzyca, nadciśnienie, miażdżyca, zawał serca, udar czy nowotwory wszelkiego typu. Musisz przyznać, że pół godziny ćwiczeń dziennie to niewielka cena za zminimalizowanie ryzyka borykania się z tak poważnymi chorobami.

Wyobraź sobie cel
Oczywiście najbardziej widocznym skutkiem ubocznym ćwiczeń będą zmiany w wyglądzie. Pierwsze efekty zobaczysz już po trzech tygodniach regularnych treningów – Twoje ciało nabierze kształtów, stanie się jędrniejsze i bardziej gibkie. Wielu ćwiczących w pewnym momencie dochodzi jednak do ściany i przestaje dostrzegać rezultaty swoich aktywności. To normalne, ponieważ po jakimś czasie ciało przyzwyczaja się do wysiłku. Ważne, aby wówczas nie opuścić, tylko nadal robić swoje – ewentualnie z większą intensywnością czy obciążeniem.
W przetrwaniu treningowych kryzysów pomaga wizualizacja celu. Zamknij oczy i wyobraź sobie, do jakich efektów dążysz. Chcesz mieć zgrabne nogi, które obłędnie prezentują się w szortach? Płaski brzuch? Jędrną skórę bez cellulitu? A może biceps, który robi wrażenie? W widocznym miejscu, na przykład na drzwiach lodówki, możesz powiesić zdjęcie kogoś, kogo sylwetkę skrycie podziwiasz. To dodatkowe punkty do motywacji!
Nie podnoś poprzeczki zbyt wysoko
Problemem wielu osób, które zaczynają ćwiczyć pod wpływem noworocznych postanowień, jest to, że startują z naprawdę wysokiego „C”. Obiecują sobie przebiegnięcie półmaratonu, trening pięć razy w tygodniu albo całkowitą rezygnację ze słodyczy. Takie kategoryczne nakazy i zakazy rzadko kiedy działają.
O wiele lepiej sprawdza się metoda delikatnego startu – zacznij na spokojnie, od zmiany drobnych nawyków. Zamiast porywać się na kilkukilometrowy dystans, potruchtaj przez parę minut. Nie planuj pięciu treningów w tygodniu, na początek wystarczą dwa. Słodycze ogranicz do jednej przekąski dziennie i stopniowo zwiększaj ten limit. Rozumiesz, o co chodzi? Jeśli narzucisz sobie za wysokie tempo albo zbyt duży rygor, szanse, że uda Ci się dotrzymać postanowień, są nikłe. Bądź ze sobą szczery i uczciwie przyznaj, na co Cię stać w danym momencie. I pamiętaj, że nawet pięć minut treningu jest lepsze niż zero!

Dodatkowa motywacja do treningu? Kup sobie nowy ciuch!
Zakupy to sprawdzony trik motywacyjny. Tak już jesteśmy zaprogramowani, że kiedy kupimy sobie coś nowego, od razu chcemy to założyć i przetestować. A kiedy testować sportową odzież, jeśli nie podczas treningu? Jeśli brakuje Ci zachęty do ćwiczeń, spraw sobie nową, odjazdową koszulkę, obłędne legginsy albo kurtkę do biegania. Być może nie sprawią, że spłynie na Ciebie niebiańska moc motywacji, ale na pewno wywołają wyrzuty sumienia z powodu bezsensownego wydania pieniędzy – a to też niezły impuls do ruszenia się z kanapy.
Znajdź aktywność, którą polubisz
To ważny punkt. Mamy dziś tak dużo możliwości, że wcale nie musisz fiksować się na bieganiu czy chodzeniu na siłownię, „bo wszyscy tak robią”. Jeśli nie lubisz się pocić i męczyć, wybierz spokojniejsze aktywności, na przykład pilates czy jogę. Możesz też jeździć na rowerze lub na rolkach, chodzić po górach, pływać, grać w siatkówkę, tańczyć albo uprawiać nordic walking. Pełna dowolność! Oczywiście w zależności od dyscypliny efekty będą różne – na przykład jogging sprzyja utracie kilogramów, a pilates wzmacnia mięśnie. Jednak ruch to ruch. Niezależnie od tego, czy biegasz, czy przerzucasz ciężary na siłowni, Twoje ciało będzie Ci wdzięczne.
Monitoruj swoje postępy
Pamiętaj, aby przed rozpoczęciem pierwszego treningu zrobić zdjęcie swojej sylwetki i zmierzyć obwody: uda, bioder, pasa, talii i ramion. Dzięki temu możesz potem kontrolować efekty ćwiczeń. Bywa, że treningi nie przynoszą widocznych rezultatów i na pierwszy rzut oka nie dostrzegamy żadnych zmian. Dopiero kiedy porównamy zdjęcia i pomiary, zauważamy, jak bardzo zmienia się nasze ciało: uda się wysmuklają, zwiększa się wcięcie w talii, na brzuchu pojawia się zarys mięśni.

Nagradzaj się za efekty
W idealnym świecie to trening byłby nagrodą – za skończenie projektu, ciężki dzień w pracy, zdanie egzaminu. Nie oszukujmy się jednak – większość z nas traktuje ćwiczenia jako przykry obowiązek. Aby nieco osłodzić sobie realizację sportowych postanowień, nagradzaj się za efekt. Przebiegłeś pierwsze pięć kilometrów bez zatrzymywania się? Spraw sobie nowe buty. Wytrwałeś tydzień bez słodyczy? Do niedzielnej kawy zafunduj sobie ulubione ciacho. Sumiennie wykonałeś trzeci trening w tygodniu? Weź gorącą, relaksującą kąpiel.
Pozwól sobie na potknięcia
A na koniec najważniejsze – nie załamuj się, jeśli Ci się nie uda. Nie ma sportu bez porażek – nawet mistrzom świata przydarzają się wpadki i nawet ci, którzy obecnie są na szczycie, zaznali goryczy niepowodzeń. Wybaczaj sobie potknięcia i nie odpuszczaj. To nic, że nie udało Ci się zrobić wczoraj treningu – dzisiaj też jest dzień. Wykorzystaj go dobrze!
To jak? Zmotywowany? Jeśli potrzebujesz dodatkowego wsparcia w postaci nowej odzieży czy butów sportowych, zajrzyj na sklepiguana.pl. Mamy kolekcje takich marek, jak IQ czy Iguana, więc na pewno znajdziesz wśród nich coś, w czym z przyjemnością pokażesz się na treningu.
Źródło zdjęć: shutterstock.com